21.01.2011

Babcie

Miałam Babcię Sabinę i Babcię Marię. Żadna z nich nie pachniała szarlotką :)
Babcia Sabina, nawet w domu nosiła perełki i ze zgorszeniem patrzyła na moje powyciągane podkoszulki i spodnie od dresu. Umiała szyć i dzięki temu miałam sukienki, których zazdrościły mi koleżanki.
Babcia Maria była artystką. W jej mieszkaniu panował nastrój tajemniczości. Stare meble, parawany, porozstawiane sztalugi i... stary, poniemiecki krasnal ogrodowy, który był babcinym talizmanem. Babcia Maria w młodości chciała być baletnicą, ale w jej sferach nie było to możliwe. W rodzinnym albumie zachowało się jednak zdjęcie młodej dziewczyny w stroju baletowym. Nie wiem kiedy i z jakiej okazji zostało zrobione. Bardzo żałuję, że nie rozmawiałam z Babcią o jej dzieciństwie i młodości. Babcia bardzo dużo czytała. Uwielbiała Kraszewskiego, Rodziewiczównę, Fleszarową-Muskat i Glińską. Dla mnie kupowała Siesiską i Jackiewiczową.

Kiedy byłam dzieckiem marzyłam o balecie. Nie miałam jednak na to szans. Moja córka tańczyła prawie od urodzenia. Od dziewięciu lat chodzi do szkoły baletowej. Ach te geny....

Zdjęcie zrobione zostało w czasie próby i stąd niedbała pozycja rąk u tancerki stojącej z tyłu

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Komentarze zawsze cieszą i dlatego bardzo wszystkim za nie dziękuję