08.06.2011

Broszka

Już chyba pisałam, że zakochałam się w japońskich koralikach Toho? Jeżeli nie, to piszę to teraz i oby to była miłość odwzajemniona. Dlaczego je lubię? Bo są równe, a wykonana z nich biżuteria wygląda jakby była zrobiona z materiału. Jest to drugi drobiazg jaki z nich robiłam i mam ochotę na jeszcze :)
Wzór broszki znalazłam oczywiście na stronach Rosjanek (kolejna moja robótkowa miłość). Można u nich znaleźć wszystko, oczywiście pod warunkiem znajomości języka. Na szczęście uczyłam się go długo i żałuję, że tak mało solidnie.
Broszka została zrobiona z 2392 koralików w kolorze Crystal Lavender Lined zakupionych w sklepie beading.pl. Z efektu końcowego jestem zadowolona.

Kwiatek w sztucznym świetle

i w świetle dziennym
Pozdrawiam wszystkich zaglądających do mnie i dziękuję za miłe komentarze :)

8 komentarzy :

  1. Ta broszka jest powalająca, w dotyku przypomina jedwab, to dla tych, którzy jej macać nie będą..

    OdpowiedzUsuń
  2. Taaaaaaaaak, miałam przyjemność dotykać już tej cudowności. Jest rewelacyjna!! Co do koralików...faktycznie każda najmniejsza sztuka jest taka sama. I naprawdę całość wykonana Twoimi rączkami wygląda nieprzyzwoicie równo. Dodam jeszcze to, o czym Ty nawet nie napomknęłaś: do zrobienia tej broszki została użyta nitka, której nigdzie nie widać. NIGDZIE! Zastanawiam się teraz czy to zasługa Twoich rąk czy nitki:-))

    Pozdrawiam i czekam na kolejne dzieła koralikowe.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jolu, jest to oczywiście zasługa nici Nymo.:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Och! Nie mogę się doczekać macanda :)

    OdpowiedzUsuń
  5. W pierwszej chwili myślałam, że broszka powstała z lnu, a tymczasem...wow! padłam z wrażenia...podziwiam piękną broszkę, Twoją cierpliwość i zdolne ręce! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Broszka jest przepiękna. Czy po zrobieniu była sztywna, czy musiałaś ją jakoś usztywnić?
    Koralikowe kwiaty chodzą za mną już dość długo, ale na razie chyba jeszcze moje umiejętności są zbyt małe, żeby taką upleść. I jeszcze muszę sprawić sobie Toho.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Felixo, broszka była na tyle sztywna, że nie trzeba było nic z nią robić.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Wali z nóg i tyle!
    Cierpliwa z Ciebie kobitka :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze zawsze cieszą i dlatego bardzo wszystkim za nie dziękuję