Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krywulka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krywulka. Pokaż wszystkie posty

24.05.2016

1.07.2013

Powtórka z krywulki....

.... a właściwie, z naszyjnika rodem z Afryki. Tak w każdym razie twierdzą autorzy strony, na której wzorek znalazłam (klik). Już kiedyś taki naszyjnik zrobiłam, ale kto powiedział, że nie mogłam go zrobić po raz kolejny?? Tamten (niebieski) poszedł w dobre ręce, z tym będzie podobnie, a więc pewnie pojawi się jeszcze jeden... dla mnie.
Wykorzystane materiały: koraliki Toho 11/o w kolorze ceylon snowflake.

Dziękuję za odwiedziny i miłe komentarze

23.07.2012

Wymianka lubelsko - dolnośląska

Parę miesięcy temu, umówiłam się z Darią na wymiankę regionalną. Pomysł był ciekawy ponieważ Ja nie znam Lubelszczyzny a Daria Dolnego Śląska. Czas szybko minął i tuż przed moim wyjazdem na wieś, otrzymałam pękatą kopertę a w niej....

  • kartka z narysowanym przez Darię ratuszem zamojskim,

  • pudełko ozdobione haftem zamojskim,

  • w pudełku zaś same cuda, czyli:

  • biscornu z dołączoną informacją o hafcie zamojskim i kotami z drugiej strony,

  • notesik z kotem lubelskim...

  • ... i lubelską, czterolistną koniczynką

  • śliczną sakieweczkę i informacją o lubelskiej glinie i jej zastosowaniu,

  • wykonane przez Darię gliniane guziczki,

  • "kwiatkowe" pudełeczko....

  • w którym siedziała śliczna sutaszowa broszka pasująca do mojego szarego sweterka :)

  • pudełeczko z lubelskimi motylkami.....

  • ... i malutkimi koteczkami z modeliny. Niestety mój aparat zbiesił się i nie chciał kotkom zrobić porządnych zdjęć ;(
  • w kopercie był też kajet kulinarny....

  • i informacją o kuchni zamojskiej i przepisami kulinarnymi (może dzięki temu kajetowi polubię gotowanie),
  • bardzo poręczna i pojemna (sprawdziłam) torba na zakupy,
Dla mnie, przygotowanie podarunków regionalnych stanowiło nie lada wyzwanie, bo przecież wiadomo, że dawne wzornictwo (sprzed 1945 r.) zaniknęło a to, które pojawiło się po wojnie jest mieszanką wielokulturową i właśnie taką mieszankę Daria ode mnie dostała.

  • biscornu wyszyte oryginalnym haftem mieszkańców Zachełmia (Kotlina Jeleniogórska) Górale zdobili nim swoje stroje od początku XX w.,
  • "etujkę" na skarby z motywem ludowym,
  • nie byłabym sobą gdybym nie przygotowała czegoś „książkowego”. Tym razem był to ręcznie szyty notes z kulinarnymi fragmentami kryminałów Marka Krajewskiego i przepisami z dawnej kuchni wrocławskiej.
Był to mój debiut introligatorski i dlatego jestem z notesu bardzo dumna.
  • krasnalka Frydrysia (Frydrycha nie mogłam zrobić bo mało urodziwy :), która ma na sobie ubranko w kolorach wrocławskich (czerwony i żółty), pomarańczową czapeczkę (Pomarańczowa Alternatywa) i szlaczek WKS Śląsk. Ten ostatni element stroju otrzymała na polecenie Uli
  • naszyjnik podobny do ukraińskiej krywulki. Po wojnie spora grupa mieszkańców Ukrainy przeniosło się do Wrocławia, a więc można założyć, iż jest to produkt regionalny ;)
  • torebka dla każdej eleganckiej kobiety....
Od Darii otrzymałam także przydasie w postaci serwetek do decoupage.
Dario bardzo, ale to bardzo dziękuję za wszystkie, otrzymane od Ciebie, cudeńka. Mam też nadzieję, że jeszcze kiedyś powtórzymy zabawę wymiankową. Joli dziękuję za mistrzowskie zdjęcia moich prac.

15.08.2010

Krywulka

Od naszego powrotu ze wsi, minął już ponad tydzień. Brakuje mi przestrzeni, słońca i czasu. Zaczęty szal leży na najwyższej półce, bo po domu grasuje mały koci łobuziak.
Wyjeżdżając na wieś zabrałam oczywiście podręczny plecaczek robótkowy. Plany jak zwykle były duże i jak zwykle zostały zredukowane do minimum. Tak to już z planowaniem bywa.
Udało mi się jednak zrobić coś, co łaziło za mną od dawna. Zaczęło się od Wandy, która na sabat Wrocławianek przyniosła oryginalną ukraińską krywulkę. Była piękna i Jola natychmiast MUSIAŁA zrobić podobną. I zrobiła. Krywulkomania okazała się zaraźliwa i opanowała także mnie. Zaczęło się szukanie wzorów w internecie. Wreszcie znalazłam tu .... i zrobiłam. Nie jest to wprawdzie wzór ukraiński, ale jak się nie ma, co się lubi...


Zabawa koralikami bardzo mi się podobała i myślę, że jeszcze coś z nich zrobię. I poproszę koleżankę, która niedługo jedzie do Lwowa żeby mi przywiozła książkę z wzorami. A co.....