Prawie rok temu zapragnęłam zmienić swój image. W związku z tym powędrowałam z Ulą, do sklepu z włóczkami, w celu zakupienia "czegoś na bluzeczkę". Dzięki czujności koleżanki udało mi się kupić "Sonatę" w kolorze innym niż zieleń i brąz.
Zgaszony róż bardzo mi się podobał i po powrocie do domu zaczęłam szukać odpowiedniego ażurku. Znalazłam go w "Damie w swetrze" nr 5-6 z 2009 r. Fason mój ulubiony, czyli najbardziej prosty. W pierwszej wersji bluzeczka miała mieć rękawy, ale po roku dłubania miałam jej dość....
.... no i po co mi rękawy w lecie? Tak więc mam kamizelkę, którą mogę nosić w lecie z topem i w zimie z golfem. Super.
Sesja zdjęciowa została wykonana w plenerze, czyli w pięknym ogrodzie na wrocławskim Ołtaszynie. Byliśmy tam wczoraj na rodzinnej imprezie i między grillowaną karkówką, a kurczakiem z tegoż samego grilla, mężowi udało się mnie pstryknąć koło krzaczków i kwiatków. Pozując, (hihihi) cały czas przypominałam fotografowi o największej (wg mnie) ozdobie kamizelki czyli o szydełkowej, ozdobionej koralikami, broszce.

Włóczka na sweterek leży w pudle. Nie wiem kiedy się do niego zabiorę. Może jesienią...