Ogrodnik ze mnie kiepski, a od kiedy mieszkamy razem z Melanią, to nawet kaktusy nie mają szansy na przeżycie. Roślinność szydełkowa jest pomysłem idealnym i specjalna nagroda należy się zakręconej dziergaczce (albo zakręconemu dziergaczowi) , która (który) coś podobnego wymyśliła (lub wymyślił). Kaktusy zawsze lubiłam i kiedy zobaczyłam w sieci ich wersje szydełkowe, postanowiłam takowe wykonać. Szczególnie zainspirowało mnie to zdjęcie: KLIK.
Muszę jeszcze popracować nad wielkością roślinek. Te moje, razem z doniczką, mają ok 5 cm, a powinny mieć mniej....
Tym razem, w doniczce posadziłam: Gymnocalycium Mihanovichii, Opuntie i Mamilarie.
Wykorzystane materiały:Tym razem, w doniczce posadziłam: Gymnocalycium Mihanovichii, Opuntie i Mamilarie.
- zakrętka od kremu jako doniczka,
- kordonek brązowy bez nazwy, bo odpadła etykietka,
- kordonek w odcieniach zieleni: Lizbeth 20,
- kawałek koronki i kwiatek frywolitkowy z pudełka.